22,86
Początek.
Dziś zaczynam 'zmieniać' moje dotychczasowe życie. Nie jest to spowodowane nowym rokiem - "nowy rok, nowa ja!". I uwaga, nie jest to kolejny post "jak mi źle, tak mi szaro". Moje życie czasem ciągnie się jak makaron, ale to bardziej taki świderek niż nudle.
Ogólnie rzecz biorąc, chciałam to zrobić już dawno. Źle się czuję w moim ciele. 22,86 - ha! Chyba to jakieś żarty. Wskaźnik BMI się popsuł albo jakiś słaby programista wywołał nie tę funkcję w Javie, którą trzeba. Ale co tam, waga prawidłowa. To nic, że źle się czuję, spodnie zamieniły się w 40, a o pończochach z Calzedoni mogę jedynie pomarzyć. To chyba właśnie dzięki owym pończochom zobaczyłam co się ze mną stało. Kiedyś bycie 'foką' mi nie przeszkadzało, ale teraz chcę być kimś więcej.
Tak więc od dziś zaczynam. Dieta kupiona, zjedzone już dwa posiłki (trochę przypalone, ale i tak brawa dla K.).
To moje 90 dni. 90 dni to zadowolenia innych, mam nadzieję, że i siebie.
Dzień 1.
Dziś zaczynam 'zmieniać' moje dotychczasowe życie. Nie jest to spowodowane nowym rokiem - "nowy rok, nowa ja!". I uwaga, nie jest to kolejny post "jak mi źle, tak mi szaro". Moje życie czasem ciągnie się jak makaron, ale to bardziej taki świderek niż nudle.
Ogólnie rzecz biorąc, chciałam to zrobić już dawno. Źle się czuję w moim ciele. 22,86 - ha! Chyba to jakieś żarty. Wskaźnik BMI się popsuł albo jakiś słaby programista wywołał nie tę funkcję w Javie, którą trzeba. Ale co tam, waga prawidłowa. To nic, że źle się czuję, spodnie zamieniły się w 40, a o pończochach z Calzedoni mogę jedynie pomarzyć. To chyba właśnie dzięki owym pończochom zobaczyłam co się ze mną stało. Kiedyś bycie 'foką' mi nie przeszkadzało, ale teraz chcę być kimś więcej.
Tak więc od dziś zaczynam. Dieta kupiona, zjedzone już dwa posiłki (trochę przypalone, ale i tak brawa dla K.).
To moje 90 dni. 90 dni to zadowolenia innych, mam nadzieję, że i siebie.
Dzień 1.
Komentarze
Prześlij komentarz